Twarzą w twarz z żywiołem ognia
26.02.2026
Gabriela Struś od 25 lat jest w straży pożarnej, a od 12 bierze udział w wyjazdach ratowniczych. Nie boi się ognia, szybkiej jazdy i trudnych zdarzeń. Z kobietą, która została nowym prezesem OSP Niesięcin, rozmawia informator Konstantynów.pl.
Kobieta strażak to rzadki widok.
- Nie u nas, bo w OSP Niesięcin jest dziesięć dziewczyn wyjazdowych. Zdarzały się akcje, że były cztery kobiety i dwóch mężczyzn.
W zeszłym roku mieliście 29 wezwań. Brała Pani udział prawie we wszystkich. Jak to możliwe, przecież ma Pani dzieci, dom, pracę?
- Z naszego domu widać strażnicę i słychać alarm. Bardzo często oboje z mężem jedziemy. Klienci już wiedzą, że jak wyje syrena, to nasz sklep może być zamknięty. W tych akcjach bierze udział też nasza starsza córka Marta.
Kiedy zakochała się Pani w straży pożarnej?
- Najpierw zakochałam się w strażaku. W 1997 roku na Dniach Konstantynowa zobaczyłam mojego przyszłego męża Radka. Był w mundurze strażaka. Trzy lata później wzięliśmy ślub. To on zaraził mnie swoją pasją, bo jego drugą miłością jest OSP Niesięcin. U nas to już rodzinne, bo nawet najmłodsza córka Julka najchętniej spędzałaby czas w remizie.
Praca strażaka jest bardzo odpowiedzialna, trudna i bywa traumatyczna. Nie czuje Pani strachu, gdy staje twarzą w twarz z żywiołem ognia czy przy rozbitych autach?
- Przeszłam już wiele trudnych zdarzeń. Pierwszy mój wyjazd to był ogromny pożar siłowni i sąsiadującej obok hurtowni kwiatów. Kolejny, to pożar poddasza przy Jana Pawła II. Tam śmiertelnie zaczadziło się trzech mężczyzn. Przez wiele tygodni, gdy zamykałam oczy, widziałam ten pożar. Jeszcze inny, to był pożar kurnika. Spędziliśmy tam pół nocy i po akcji poszłam prosto do pracy. To była noc przed Sylwestrem, ale nikt z nas na to nie zważał. Spieszymy zawsze na ratunek ludziom i to jest najważniejsze w tej pracy.
Jeśli inne kobiety chciałyby zostać strażakami, to co muszą zrobić?
- Najlepiej zgłosić się do wybranej ochotniczej straży pożarnej. Potem trzeba przejść kursy. Ja przeszłam pierwszy kurs strażacki 12 lat temu. Potem były jeszcze kursy pierwszej pomocy, techniczny i dowództwa. Potrafię prowadzić lekki pojazd i nie boję się tego. Mąż namawia mnie ostatnio do zrobienia prawa jazdy kategorii „C”, żebym mogła też jeździć ciężkimi pojazdami. Może się zdecyduję.
Co jest najtrudniejsze dla kobiety strażaka?
- Mnie najdłużej szło uczenie się chodzenia w aparacie z powietrzem i z butlą na plecach. Nie lubiłam tego. Teraz to już jest dla mnie normalne.
Ma Pani w domu czujkę czadu?
- Tak, mamy. Na Dzień Babci moje córki kupiły taką czujkę też babci, żeby była bezpieczna.
Jest Pani obecnie jedyną kobietą wśród prezesów OSP w powiecie pabianickim. Jaki jest plan na tę 5-letnią kadencję?
- Chciałabym otworzyć OSP Niesięcin dla mieszkańców. Planuję urządzać zawody, spotkania i imprezy. Ożywimy Facebooka, żeby przekazywać ważne informacje. Mamy drużynę młodzieżową i będziemy jeszcze bardziej działać na rzecz szkolenia najmłodszych. To akurat jest domena mojego męża Radka, który prowadzi od zawsze drużyny młodzieżowe i będę go w tym bardzo wspierać.
Dziękuję za rozmowę.
Renata Kamińska