Kto tak pięknie gra? To amatorzy i profesjonaliści
17.02.2026
Sześćdziesięciu muzyków regularnie spotyka się na próbach Miejskiej Orkiestry Dętej. Przez dwie godziny ciężko pracują, żeby na koncertach mieszkańcy mogli z przyjemnością posłuchać muzyki rozrywkowej, filmowej, patriotycznej i religijnej.
Kim są członkowie naszej orkiestry? Możemy tu spotkać dzieci, młodzież i seniorów. Są absolwenci szkół muzycznych i amatorzy. Najfajniejsze jest jednak to, że w orkiestrze są całe rodziny. Dorota Sikora-Fernandez z córką Basią grają na puzonie. Obie zaczynały dwa lata temu od podstaw. Nigdy wcześniej nie miały w rękach instrumentów.
- O naborze do orkiestry dowiedziałam się z ogłoszenia na Facebooku Urzędu Miejskiego. Zadzwoniłam. Chciałam zapisać córkę, ale namówiono mnie, żebym też spróbowała — wspomina Dorota Sikora-Fernandez, która prywatnie jest adiunktem w Katedrze Zarządzania Miastem i Regionem Uniwersytetu Łódzkiego. - Nie ukrywam, że od dzieciństwa moim marzeniem była gra. Na przesłuchaniu okazało się, że obie się nadajemy. Tak zaczęła się niejedna przygoda z naszą orkiestrą. W sumie w składzie Miejskiej Orkiestry Dętej pod dyrekcją artystyczną Piotra Zganiacza jest sześćdziesięciu muzyków. Jedna trzecia to amatorzy.
- Mam ogromną satysfakcję, bo prowadzę wszystkich od zera — mówi Artur Łukawski, instruktor instrumentów perkusyjnych i absolwent Akademii Muzycznej. - Dosłownie są pojedyncze osoby, które trochę grały amatorsko. Wszyscy są zmotywowani i świetnie dają radę. Mnie cieszy, że ludzie odnajdują radość ze wspólnego muzykowania. Kolejny absolwent Akademii Muzycznej to Jakub Nojek. Jest instruktorem instrumentów dętych drewnianych.
- W mojej sekcji od początku miałem dużo osób surowych — przyznaje pan Jakub. - Niektórzy z nich w rok wykonali ciężką pracę na saksofonie. Dziś mamy satysfakcję, że tak dobrze grają. Mnie cieszy, gdy tak szybko zaprzyjaźniają się z saksofonem. Widać, że ludzie chcą to robić i wracają do tradycji orkiestr dętych, które w ciągu ostatnich lat zaczęły przygasać. Marcin Melerowicz prowadzi sekcję instrumentów dętych blaszanych. Jest również absolwentem Akademii Muzycznej. U niego na puzonach grają pani Dorota z córką Basią.
- Przychodzę na próbę po całym dniu pracy i mam siłę przez kolejne dwie godziny grać — zauważa puzonistka. — Do tego dochodzą zajęcia indywidualne i ćwiczenia w domu. To w sumie kilka godzin tygodniowo, ale to najlepszy czas dla mnie. Świetny sposób na przewietrzenie głowy, relaks i odpoczynek. Taka terapia powinna być dla wszystkich zapracowanych i zabieganych. Każdy z amatorów musiał przejść przez zajęcia kształcenia słuchu, nauczyć się czytania nut i praktycznie obsługiwać instrument. Potem rozpoczęła się nauka gry.
- Mój instruktor Marcin jest bardzo cierpliwy i fantastycznie uczy — dodaje pani Dorota. — Córka tak się wkręciła w muzykę, że dodatkowo bierze jeszcze lekcje gry na pianinie. To nastolatka. Ostatnio mówiąc o przyszłości i dalszej edukacji, zaczyna myśleć o muzyce. Kasia Żak ma 14 lat i gra w orkiestrze na sakshornie altowym. Towarzyszy jej na flecie siostra Ola. Na próby przychodzą z tatą Przemkiem, który gra na trąbce. Dzięki siostrze Adzie, która gra tutaj na klarnecie, do orkiestry dołączył Marcel Kuśmierczak.
- Podobało mi się, jak ona grała w domu — przyznaje 13-latek, który gra na flugelhornie. 11-letni Jakub Jóźwiak
gra na klarnecie. — Często słucham muzyki na YouTube i dzięki temu dziś już gram różne typy muzyki. W tym jest hip hop i muzyka klasyczna — wyjaśnia. Tadeusz Kacprzak reprezentuje najstarsze pokolenie.
- Byłem w poprzedniej orkiestrze już od siedemdziesiątych lat. Gdy powstawała ta nowa, burmistrz Jakubowski namawiał mnie, żebym dołączył. Dałem mu słowo i tak wróciłem do grania — mówi trębacz. Pana Tadeusza cieszy, że zwłaszcza młodzież żyje tą orkiestrą. W poprzedniej przez ponad 15 lat był kierownikiem.
- Atmosfera jest tu cudna. Wcześniej mieliśmy instrumenty z odzysku. Były poniszczone, pogięte. Tutaj są piękne i nowe. Zupełnie inaczej brzmią — zauważa. — Co do tych najmłodszych członków orkiestry, to jeszcze grają w napięciu. Ale z czasem pojawi się więcej luzu. I to będzie słychać. 15-letni Gabriel Bronakowski od 4 lat uczy się grać na perkusji. Od ponad roku jest w orkiestrze.
- Jestem członkiem dwóch zespołów metalowych, ale w orkiestrze też jest fajnie — dodaje. Za perkusją siada 12-letnia Hania Lisowska.
- Zawsze chciałam grać na fortepianie. Gdy sprowadziliśmy się do Konstantynowa, mama znalazła orkiestrę. Przyszłam na pierwsze spotkanie i już zostałam — mówi. Perkusistą jest też 14-letni Wiktor Jarnot.
- Lubię muzykę i zawsze chciałem grać. Na gitarze gram też w zespole metalowym — dodaje. Dwa lata temu do orkiestry dołączył Jakub Adamczak — inżynier specjalizujący się w sztucznej inteligencji, który zajmuje się też coachingiem zawodowym.
- Moja żona od 20 lat jest harfistką. Ja od zawsze śpiewałem w chórach i tak się poznaliśmy. Już prawie 10 lat mieszkamy
w Konstantynowie. Zobaczyliśmy bilbordy w centrum miasta o naborze do orkiestry, więc Justyna poszła zapisać starszego syna Leonarda i już została. Gra na lirze — wyjaśnia pan Jakub. 7-letni wtedy Leonard dostał się do szkoły muzycznej i od 2 lat uczy się gry na fagocie.
- Na pierwszej próbie żona zadzwoniła do mnie i oddała telefon dyrygentowi. Okazało się, że z Piotrem Zganiaczem znamy się z czasów, gdy ja śpiewałem w chórze Politechniki Łódzkiej. Od razu przyjechałem, a on namówił mnie, żebym dołączył.
Gram na saksofonie i czuję, że się realizuję oczywiście w sferze hobbistycznej — zastrzega pan Jakub.
Tak rozpoczęło się wspólne muzykowanie rodziny Adamczaków. Podczas ostatnich świąt w domu razem grali i śpiewali kolędy. Do nauki gry na instrumencie powolutku szykuje się już kilkuletni Edgar. Najmłodsza Matylda na razie tylko śpiewa.
- W takim pędzie, w jakim żyje ostatnio ludzkość, to każdemu polecam naukę gry na instrumencie i koniecznie w orkiestrze. Gdy gram, to jest czas jak podczas medytacji czy modlitwy. Zegarek sportowy pokazuje mi, że tętno od razu spada. Wszystkim zalecam taką formę relaksu. To jest coś cudownego. Coś, czego nam ludziom dziś bardzo brakuje — tłumaczy spec od coachingu. — Na próbach jesteśmy jak rodzina, a od instruktorów czujemy ogromne wsparcie i zawsze mamy pomoc.
Miejska Orkiestra Dęta
Instrumenty dęte drewniane to flety, oboje, fagoty, klarnety, saksofony. Instrumenty dęte blaszane, czyli trąbki, rogi, sakshorny, puzony, tuby. Instrumenty perkusyjne: werbel, bęben basowy, czynele, zestaw perkusyjny, kotły i tak zwane przeszkadzajki, czyli między innymi trójkąty.